<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Meritum NAUKA &#187; Testy</title>
	<atom:link href="http://www.meritum-news.com/NAUKA/category/testy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.meritum-news.com/NAUKA</link>
	<description>Polonijna Gazeta Internetowa</description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Apr 2012 06:03:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>F.E.A.R. 2 recenzja</title>
		<link>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/03/fear-2-recenzja/</link>
		<comments>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/03/fear-2-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 05:21:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Palmer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.meritum-news.com/NAUKA/?p=380</guid>
		<description><![CDATA[F.E.A.R. 2 stanowi kontynuację historii, którą rozpoczęliśmy ponad 3 lata temu w pierwszej części. Jeżeli jednak nie było wam dane w niej uczestniczyć&#8230; to nie wiem na co jeszcze  Jeżeli jednak chcecie jak najszybciej rozpocząć nowego F.E.A.R.-a bez żadnego wstępnego przygotowania, nie zostaniecie pozostawieni sami sobie na pastwę niewiedzy. Na wstępie zapraszam do obejrzenia video [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-381" title="fear2" src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/03/fear2.jpg" alt="fear2" width="600" height="315" />F.E.A.R. 2 stanowi kontynuację historii, którą rozpoczęliśmy ponad 3 lata temu w pierwszej części. Jeżeli jednak nie było wam dane w niej uczestniczyć&#8230; to nie wiem na co jeszcze  Jeżeli jednak chcecie jak najszybciej rozpocząć nowego F.E.A.R.-a bez żadnego wstępnego przygotowania, nie zostaniecie pozostawieni sami sobie na pastwę niewiedzy.</p>
<p>Na wstępie zapraszam do obejrzenia video recenzji, a następnie do przeczytania artykułu wzbogaconego o kilka informacji.<br />
<object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/H-JWrDJQCdE&#038;hl=en&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/H-JWrDJQCdE&#038;hl=en&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"></embed></object></p>
<p>Wątek rozpoczęty w poprzedniej części zostaje skrótowo omówiony w trakcie gry, a jakby tego było mało, PeCetowe wydanie zaserwowane, zostało wzbogacone o sześćdziesięciostronicowy, kolorowy poradnik. Radzę jednak zajrzeć do niego dopiero po przejściu wątku fabularnego, ponieważ zdradza klika szczegółów, na które natkniecie się w nowej części. W związku z powyższym nie będę się rozpisywał o wydarzeniach mających miejsce w „jedynce”, aby nie popsuć Wam zabawy. To samo tyczy się obecnych wydarzeń. Rzucę jedynie kilka haseł, które zostaną rozwinięte w trakcie gry. Aristide, Armacham Technology,  Auburn, Alma – widać dokładnie jaka literka sponsorowała dzisiejszy odcinek. Zaczynając od początku, wcielamy się w rolę sierżanta Michaela Becketa, który niedawno dołączył do elitarnego oddziału komandosów. Rozkazy są proste, pojmać panią Genevieve Aristide, która jest prezesem firmy Armacham Technology, podejrzanej o związek z incydentem mającym miejsce w Auburn. Już na samym wstępie Becket doświadcza dziwnych wizji, których bohaterką jest Alma – dziewczynka, kobieta o nadzwyczajnych zdolnościach parapsychicznych. Alma stanowiła eksperyment Armacham Technology, który obrócił się przeciwko firmie i stąd incydent w Auburn, na temat którego nasz oddział musi zdobyć jak najwięcej informacji. Wszyscy jednak wiemy, że rutynowe akcje i to na samym początku gry nie mogą zakończyć się powodzeniem. Nie inaczej jest i tym razem, ponieważ nasze działania zostają przerwane przez wybuch atomowy, znany z zakończenia pierwszej części i tym samym zwiastujący początek zupełnie nowego rozdziału.</p>
<p>Wyłącz światło, zrób głośniej i&#8230;</p>
<p>No właśnie problem w tym, że nie za wiele. Spodziewałem się licznych ataków Almy na moje słabe serducho, a zamiast tego dostałem liczne spotkania bliskiego stopnia z bardzo kształtną, tylko troszkę zaniedbaną kobietą. Mam wrażenie, że tym razem Alma została zdegradowana do roli mini gierki polegającej na jak najszybszym wciskaniu klawiszy. Mała dziewczynka, która nie wiadomo skąd i nie wiedzieć czemu pojawiała się gdzieś w oddali, wprowadzała w pierwszej części dużo większą dawkę niepokoju niż obecnie dojrzała Alma, próbująca nachalnie się do nas przymilić. Nie da się ukryć, że osobom, które nie miały styczności z „jedynką”, F.E.A.R. 2 zapewni dużo bardziej intensywne doznania. Cała reszta będzie doskonale wiedziała czego i kiedy się spodziewać, a sceny, które powinny mrozić krew w żyłach doceni jedynie za wkład artystyczny. Problem w tym, że pomimo kontynuacji tak przeze mnie lubianego klimatu pełnego teorii spiskowych, eksperymentów i tajnych placówek badawczych, niewiele rzeczy potrafiło mnie tym razem zaskoczyć. Niewiedza i niepewność, które towarzyszyły pierwszej części, zostały skutecznie pogrzebane pod natłokiem dynamicznych scen i dodatkowo nie pomógł fakt, że Alma stanowiącą najciekawszą zagadkę, jest mi już znana praktycznie na wylot. Na szczęście nie zabrakło miejsc, w których ciarki przeszły mi po plecach, a to głównie za sprawą doskonałego udźwiękowienia. Muzyka jest wyjątkowo klimatyczna, tak samo jak wszelkie odgłosy czy szepty towarzyszące zbliżaniu się do kolejnych mrocznych miejsc.</p>
<p>Widowiskowa rzeź</p>
<p>Co prawda strachu w F.E.A.R. 2 jest mniej niż bym sobie tego życzył, wszystkiego innego jest jednak pod dostatkiem. Więcej miejsc w których byłem zmuszony przedzierać się przez tabuny przeciwników, więcej śmiercionośnych zabawek, więcej różnorodności w kwestii otoczenia oraz dużo więcej krwi. F.E.A.R. 2 mocno przyspieszył, stając się teraz diabelsko dynamiczną strzelanką. Nawet jeżeli w którymś pomieszczeniu zlikwidujecie setkę wrogów, możecie być pewni, że za chwilę kolejna setka wpadnie przez najbliższe drzwi czy okna. Jest w takim razie do czego strzelać i jest czym, zaczynając od najzwyklejszego pistoletu, przechodząc przez kilka rodzajów karabinów oraz strzelb, a kończąc na najciężej strawnym dla przeciwników laserze czy wyrzutni rakiet. W sumie do dyspozycji dostajemy 13 rodzajów zabawek oraz 4 rodzaje nie mniej od nich pociesznych granatów (ciekawskich odsyłam na ostatnie strony poradnika, gdzie jeszcze przed rozpoczęciem gry będą mogli zaznajomić się z całym sprzętem). Pomimo tej różnorodności, najskuteczniejszy sposób likwidowania większej ilości natrętów nie został jeszcze przedstawiony, a jest nim element gry, którego obawiałem się najbardziej &#8211; mechapancerz. Okazuje się jednak, że jakimś cudem nieźle pasuje do rozgrywki i dostarcza sporo frajdy, o ile ktoś lubuje się w robieniu totalnej sieczki z przeciwników.</p>
<p>Bardzo w to wątpię, jednak gdybyście jakimś cudem zużyli całą amunicję, nie martwcie się, nie pozostaniecie bezbronni. Becket jest profesjonalistą i zna tajniki najgroźniejszej metody walki we kopniaka z półobrotu. Dodatkowo gra oferuje nam możliwość przewracania mebli w celu stworzenia prowizorycznego schronienia. Skuteczność tej opcji jest jednak, pisząc bardzo delikatnie, mizerna. Zanim zdążymy stworzyć bezpieczny kącik wszyscy przeciwnicy i tak będą dawno martwi, a to za sprawą kolejnej tajnej broni Becketa – nadludzkiego refleksu. Użycie tej zdolności pozwala spowolnić czas i spokojnie wybić pierwszą setkę przeciwników, którzy akurat znaleźli się w pomieszczeniu. Następnie w trakcie przeładowywania karabinu, nadludzki refleks spokojnie zdąża się zregenerować, a my jesteśmy w pełni zwarci i gotowi, powitać następną falę niczego nie spodziewających się wrogów. Co prawda przeciwnicy, których na lewo i prawo serwuje nam gra nie należą do najgłupszych, z ciężkim sercem muszę jednak stwierdzić, że w konfrontacji z nadludzkimi umiejętnościami Becketa nie mają żadnych szans. Nie pomaga tu ani fakt, że często starają się szukać schronienia ani to, że pojawiają się w licznych grupach. Jeżeli chcecie aby stanowili dla was wyzwanie, korzystajcie ze spowolnienia czasu jak najrzadziej oraz zacznijcie grę na najtrudniejszym poziomie rozgrywki – jeżeli kiedykolwiek mieliście styczność z grą typu FPS (First Person Shooter), powinniście dać sobie radę.</p>
<p>Horror na kolorowo</p>
<p>F.E.A.R. 2 po odrobionej przez twórców pracy domowej, nie powiela najczęściej wytykanego błędu poprzednika, a mowa tu oczywiście o powtarzalności otoczenia. Tym razem miejsc, w których będziemy uganiać się za Almą jest dużo więcej i zmieniają się z zawrotną szybkością. W trakcie gry  można zwiedzić apartamentowiec, szpital, szkołę, zrujnowane ulice miasta, metro oraz tajne placówki badawcze. Wszystkie miejsca wyglądają na starannie dopieszczone, są po brzegi wypełnione detalami i robią naprawdę pozytywne wrażenie. Upiorne sceny z Almą w roli głównej są dużo bardziej skomplikowane i jednocześnie efektowne, a spowolnienie czasu, w którym widać leniwie tnące powietrze kule, dodatkowo rozpieszcza nasze zmysły. Niestety moim zdaniem, być może uboższa, i bardziej surowa grafika jaką prezentowała „jedynka”, lepiej wpisywała się w koncepcję horroru. Najnowszy F.E.A.R. sprawia wrażenie dużo bardziej pogodnego, a przez to nastrój grozy, tylko miejscami ma szansę wydostać się spod natłoku soczystych detali. Wielki plus trzeba jednak przyznać twórcom za optymalizację. Tą grą mogą się cieszyć nawet osoby posiadające słabsze konfiguracje. Przy okazji trzeba im również dać wielkiego minusa, a to za sprawą czarnych pasów u góry i dołu ekranu, pojawiających się w większości rozdzielczości. W przypadku monitorów nie panoramicznych, efekt ten jest tak intensywny, że większą część ekranu wypełnia jedynie czerń.</p>
<p>Alma w sieci</p>
<p>Nie ma jeszcze opcji, która by pozwoliła walczyć ze znajomymi pod postacią małej bądź dużej Almy, jest jednak całkiem udany tryb wieloosobowy, który warto wypróbować po ośmiu godzinach samotnej rozgrywki. F.E.A.R. 2 poszedł w kierunku wyznaczonym przez serię Call of Duty i pomimo, że nie stanowi rewolucji, nie ma się czego wstydzić. 6 trybów gry, w tym jeden umożliwiający korzystanie z mechapancerza, do szesnastu osób w jednym meczu oraz sporo ludzi o każdej porze dnia i nocy chętnych do zabawy, sprawiają, że czas spędzony z nowym F.E.A.R.-em, może się sporo wydłużyć. Mi osobiście bardzo przypadł do gustu i pomimo że nie mogę święcić wielkich triumfów, lubię wieczorami przybić do ściany za pomocą nitownicy jakiegoś biedaka z drugiego końca globu. Jedyną bolączką jest zaledwie garstka map, dokładniej 9, oraz fakt, że mecze rankingowe świecą pustkami.</p>
<p>Żyję i mam się dobrze</p>
<p>Jak widać Almie nie udało się przyprawić mnie o zawał serca i mam wrażenie, że nie za bardzo się starała. Oczywiście miejscami ciarki przechodziły mi po plecach, a serducho zaczynało bić odrobinę mocniej, jednak w porównaniu z pierwszą częścią był to zaledwie wiosenny spacerek po parku. F.E.A.R. 2 to już zupełnie inny rodzaj rozrywki. Jest to przede wszystkim dynamiczna strzelanka z ciekawą fabuła, miejscami upiorną bohaterką w tle i właśnie pod tym kątem sprawdza się wyśmienicie. Alma być może nie jest typem dziewczyny, którą można z czystym sumieniem przedstawić rodzicom, jest jednak typem dziewczyny, z którą przyjemnie się spędza czas. Pomimo, że miałem nadzieję zabawić się z nią w zupełnie inny sposób, chwile jakie spędziliśmy razem uznaję za bardzo udane.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-384" title="fear3" src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/03/fear3.jpg" alt="fear3" width="600" height="339" /></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-385" title="fear4" src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/03/fear4.jpg" alt="fear4" width="600" height="339" /></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-386" title="fear5" src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/03/fear5.jpg" alt="fear5" width="600" height="339" /></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><strong>źródło:frazpc.pl</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/03/fear-2-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kinowy telewizor Philipsa 21:9 przetestowany</title>
		<link>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/kinowy-telewizor-philipsa-219-przetestowany/</link>
		<comments>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/kinowy-telewizor-philipsa-219-przetestowany/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 22:27:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Palmer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Telewizja HD]]></category>
		<category><![CDATA[Testy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.meritum-news.com/NAUKA/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno informowaliśmy Was o tym produkcie. Przeprowadzono już pierwsze testy. Robią wrażenie. Faktycznie te proporcje nawet na stosunkowo niewielkiej przekątnej (raptem 56&#8242;) dają namiastkę prawdziwej sali kinowej, a dokładnie kinowego ekranu. Jak widać na załączonych fotografiach, Philips nie zapomniał także o pozostałych elementach &#8211; jest system nagłośnienia 7.1 wraz z amplitunerem oraz odtwarzaczem Blu-ray. Na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/01/philips_1.jpg" alt="philips_1" title="philips_1" width="310" height="310" class="alignleft size-full wp-image-209" />Niedawno informowaliśmy Was o tym produkcie. Przeprowadzono już pierwsze testy. Robią wrażenie. Faktycznie te proporcje nawet na stosunkowo niewielkiej przekątnej (raptem 56&#8242;) dają namiastkę prawdziwej sali kinowej, a dokładnie kinowego ekranu. Jak widać na załączonych fotografiach, Philips nie zapomniał także o pozostałych elementach &#8211; jest system nagłośnienia 7.1 wraz z amplitunerem oraz odtwarzaczem Blu-ray. Na demonstracji video, jaką możecie zobaczyć poniżej, widać dokładnie na czym polega różnica &#8211; porównano dwa ekrany LCD &#8211; standardowy w panoramie 16:9 i nowość Philipsa. Urywki filmów, np. Iron Men odtwarzany w HD, na standardowym ekranie prezentowały się znacznie mniej efektownie, no i oczywiście były widoczne czarne pasy. W przypadku Philipsa obraz wypełnił cały ekran. Rzecz jasna w przypadku większości filmów na BD i DVD zobaczymy taki właśnie efekt, w związku z kinowymi proporcjami 2,35:1, do których omawiany TV jest dopasowany. Natywna rozdzielczość ekranu to 2560 x 1080 punktów, telewizor ma pełne wsparcie dla fullHD (mamy więc przeskalowanie, podobnie jak w przypadku TV 720p HDready, tylko że tym razem w odwrotną stronę). Od razu rodzi się pytanie, o ile gorszy obraz uzyskujemy wobec matrycy fullHD? Otóż okazuje się, że układy skalujące radzą sobie wyśmienicie i obrazowi trudno coś zarzucić. Owszem, nie jest to najlepsza matryca (nie ma LEDów), telewizor nie ma układów poprawy płynności 1xx/2xx Hz itp. są natomiast takie systemy, jak: Perfect Pixel HD engine (bardzo chwalony za całościową obróbkę obrazu), Perfect Natural HD Motion. Dodatkowo tv jest kompatybilny z DLNA, wyposażono go w WiFi oraz aż 5 gniazd HDMI (cóż&#8230; tylna ściana odbiornika jest szeroka, wiele więc zmieści <img src='http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). Już wiadomo, że telewizor będzie zawsze dodawał spore, czarne, pionowe pasy do każdego materiału 4:3. Niestety nie zademonstrowano pracy nowego Philipsa z takim materiałem. Oczywiście dodano także Ambilight &#8211; coś, co jest znakiem rozpoznawczym firmy. Diody są zamontowane z trzech stron telewizora &#8211; dodatkowe wrażenia gwarantowane. Początek sprzedaży tego innowacyjnego produktu to drugie półrocze 2009 roku. Może nie jest to ekran uniwersalny, ale ma szansę stać się doskonałym elementem prywatnej sali kinowej. Cena ma wynosić 4.275 dolarów, niezbyt wiele uwzględniając oryginalność oraz jednak spore rozmiary odbiornika.<br />
Poniżej wzmiankowany materiał video<br />
<object width='650' height='366' ><param name='movie' value='http://megawhat.tv/swfs/KVPlayer.swf' /><param name='allowScriptAccess' value='always' /><param name='allowFullScreen' value='true' /><param name='FlashVars' value='playTrailer=0&#038;clipID=738&#038;autoPlayback=1&#038;loopPlayback=0&#038;allowFullScreen=true&#038;clientConfig=2&#038;muteOnLoad=1&#038;muteOnLoadOverride=1&#038;autoPlaybackOverride=0' /><embed src='http://megawhat.tv/swfs/KVPlayer.swf' quality='high' wmode='opaque' FlashVars='playTrailer=0&#038;clipID=738&#038;autoPlayback=1&#038;loopPlayback=0&#038;allowFullScreen=true&#038;clientConfig=2&#038;muteOnLoad=1&#038;muteOnLoadOverride=1&#038;autoPlaybackOverride=0' width='650' height='366' bgColor='#000000' allowFullScreen='true' allowScriptAccess='always' type='application/x-shockwave-flash' /></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/kinowy-telewizor-philipsa-219-przetestowany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Test GPS Tomom Go 930</title>
		<link>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/test-gps-tomom-go-930/</link>
		<comments>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/test-gps-tomom-go-930/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jan 2009 18:00:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Palmer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mobile]]></category>
		<category><![CDATA[Testy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.meritum-news.com/NAUKA/?p=127</guid>
		<description><![CDATA[Nawigacja GPS TomTom Go 930 &#8211; test TomTom Go 930 kosztuje dobre cztery razy więcej niż najtańsze urządzenia do nawigacji konkurencyjnych firm. Częściowym uzasadnieniem wysokiej ceny jest bardzo bogaty zestaw funkcji i kompletny pakiet map, jaki dostajemy kupując TomToma. Go 930 ma ekran o stosunkowo dużej przekątnej (4,3 cala), Bluetooth (może być zestawem głośnomówiącym), nadajnik [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-128" title="tomtom_go930" src="http://www.meritum-news.com/NAUKA/wp-content/uploads/2009/01/tomtom_go930.jpg" alt="tomtom_go930" width="450" height="375" />Nawigacja GPS TomTom Go 930 &#8211; test</p>
<p>TomTom Go 930 kosztuje dobre cztery razy więcej niż najtańsze urządzenia do nawigacji konkurencyjnych firm. Częściowym uzasadnieniem wysokiej ceny jest bardzo bogaty zestaw funkcji i kompletny pakiet map, jaki dostajemy kupując TomToma. Go 930 ma ekran o stosunkowo dużej przekątnej (4,3 cala), Bluetooth (może być zestawem głośnomówiącym), nadajnik FM (by korzystać z głośników podłączonych do samochodowego radia) i bezprzewodowego pilota (przydaje się, gdy używamy GPSa jako odtwarzacza plików MP3). Standardowo, urządzenie wyposażono w mapy całej Ameryki Północnej. Gdybyśmy potrzebowali czegoś jeszcze, nie ma problemu &#8211; wystarczy dokupić kartę pamięci z dodatkowymi planami. TomTom obiecuje jednak znacznie więcej niż to, co można wyczytać ze specyfikacji urządzenia. Jest w końcu jednym z najbardziej doświadczonych producentów GPSów.</p>
<p>Jak najprościej</p>
<p>TomTom zrobił bardzo wiele, by korzystanie z Go 930 było możliwie proste. Zadbano o drobiazgi. Uchwyt, na którym wisi nawigacja, pozbawiono typowej wajchy. By zamocować go, wystarczy przycisnąć gumową stopę do szyby. I już &#8211; trzyma się zaskakująco mocno. Szkoda tylko, że kabel zasilania musimy podłączać oddzielnie. Producent mógłby zintegrować go z uchwytem.</p>
<p>Mimo bogactwa funkcji, najdroższy z TomTomów wygląda niepozornie. Brak tu jakiekolwiek ekstrawagancji, czarna obudowa jest wręcz nudna. Graficznych bajerów nie ma co szukać również w menu urządzenia. Wszystkie, zaawansowane opcje i ustawienia schowano naprawdę głęboko. Efekt &#8211; jeśli nie potrzebujemy z nich korzystać, nigdy na nie nie trafimy. TomTom Go 930 nie zasypuje użytkownika zbędnymi pytaniami &#8211; po prostu prowadzi do celu. Jego spory, dobrej jakości ekran pozwala na stosunkowo łatwe wprowadzanie tekstu &#8211; i to bez pomocy rysika (którego nie ma zestawie). Go 930 to jeden z najprzyjemniejszych w obsłudze GPSów, jakie są dostępne na naszym rynku.</p>
<p>TomTom nie jest idealny, ale&#8230; żadna, inna nawigacja też nie. Go 930 zawsze doprowadzał nas mniej-więcej do celu. Tyle, że czasem trochę dłuższą trasą. Albo ignorując jakiś zakaz &#8211; włączając nawigację nie powinniśmy wyłączać myślenia. Zwłaszcza, że po zjechaniu z trasy wyznaczonej przez urządzenie, propozycja nowej drogi pojawia się niemal błyskawicznie. Szybkość przeliczania tras jest jedną z zalet Go 930. Nie ma tu żadnych, &#8220;systemowych&#8221; błędów &#8211; to raczej drobne braki w danych.</p>
<p>Inteligentne trasy i cała reszta</p>
<p>Jedną z największych nowości, jakie pojawiły się wraz z premierą Go 630 (i jakie, przy okazji, trafiły do pozostałych modeli serii Go) są IQ Routes. To mechanizm inteligentnego wyliczania najszybszych tras opierający się na tzw. mapach średnich prędkości, czyli, inaczej, danych o miejscach, w których zwykle tworzą się korki. Niestety, podczas testów nie zauważyliśmy żadnych efektów działania tej funkcji. Niezależnie od pory dnia, TomTom prowadził nas przez wspomniane, warszawskie skrzyżowanie &#8211; zwykle kompletnie zablokowane w godzinach szczytu. Dla porównania, NaviExpert, który również korzysta z map średnich prędkości, proponował trasę alternatywną. Wygląda na to, że TomTom dysponuje ciągle zbyt małą ilością danych, by omijać korki na polskich drogach.</p>
<p>TomTom Go 930 to nie tylko rozbudowana nawigacja, ale i urządzenie multimedialne mogące zastąpić w samochodzie odtwarzacz MP3. Wystarczy skopiować pliki na kartę SD, włożyć ją do slotu TomToma i już. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że funkcje muzyczne zostały dodane w pośpiechu, bez głębszego przemyślenia.</p>
<p>Przede wszystkim, w testowanym egzemplarzu (z najnowszą wersją oprogramowania), odtwarzacz MP3 był niestabilny. Zawieszał się, wyłączał, przestawał grać w losowych momentach. Poza tym, obsługiwanie go za pomocą dołączonego pilota Bluetooth jest praktycznie niemożliwe &#8211; trzeba posługiwać się dotykowym ekranem.</p>
<p>A propos pilota. To akurat wyjątkowo udany dodatek. Pozwala na łatwy dostęp do większości najczęściej używanych funkcji, bez konieczności sięgania do wyświetlacza nawigacji. Możemy przymocować go w dowolnym, dogodnym miejscu &#8211; dołączono doń podstawkę z paskiem dwustronnej taśmy samoprzylepnej. Praktyczne, ale nie niezbędne.</p>
<p>Podsumowanie</p>
<p>TomTom Go 930, mimo swojej ceny, nie jest urządzeniem bez wad. Tak jak wszystkie, inne nawigacje, popełnia czasem błędy i proponuje trasę gorszą od najlepszej możliwej. Mimo to, doprowadził nas wszędzie, gdzie chcieliśmy dojechać w trakcie naszego, długodystansowego testu. Do nowych, &#8220;inteligentnych&#8221; funkcji (w rodzaju IQ Routes) należy podchodzić ostrożnie. Nie zawsze działają tak, jak twierdzi producent.</p>
<p>Jakość wykonania, ergonomia, kompletność dołączonych map  &#8211; właśnie za to płacimy w przypadku TomTom Go 930. Zalety urządzenia przeważają nad wadami; test zakończyliśmy ze zdecydowanie pozytywnymi wrażeniami. Z drugiej jednak strony, Go 930 nie jest obowiązkowym i jedynym wyborem dla każdego, kto szuka urządzenia do nawigacji. Warto też przyjrzeć się tańszym modelom firmy.</p>
<p>Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl &#8211; www.gazeta.pl © Agora SA</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.meritum-news.com/NAUKA/2009/01/test-gps-tomom-go-930/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

